logo aaa
logol
thumbnail
Przeszłość i przyszłość literackiej „Gdyni”

W styczniu ukazał się kolejny Rocznik Gdyński (wydawany przez Towarzystwo Miłośników Gdyni), tym razem podsumowujący 2011 rok. Na jego łamach pojawił się między innymi tekst Cypriana Maciejewskiego dotyczący Nagrody Literackiej Gdynia. Również na naszej stronie publikujemy dla Państwa ten artykuł.

 

LITERATURA JEST NAPRAWDĘ WAŻNA

 

Można już śmiało przedkładać tezę, że tegoroczna edycja Nagrody Literackiej Gdynia (NLG) ostatecznie ugruntowała jej miejsce wśród najważniejszych, cyklicznych wydarzeń literackich w Polsce. Minęło sześć lat od powołania Nagrody. Czy to wystarczająco dużo, by pozwolić sobie na pierwsze podsumowanie? Jaka została przebyta droga jednego z kluczowych przedsięwzięć Gdyni spod znaku kultury wysokiej?
 
Tytułem wstępu garść statystyk i danych z dotychczasowych dokonań Nagrody: 1200 książek zgłoszonych do konkursu, blisko 90 nominacji Kapituły w trzech kategoriach – proza, poezja, eseistyka, 21 laureatów (w tym 3 specjalne „Nagrody Osobne”), których Gdynia hojnie nagrodziła w sumie już prawie milionem złotych. Podczas imprez literackich NLG z publicznością spotkało się już około 200 pisarzy, poetów, krytyków, dziennikarzy kulturalnych. Warto wspomnieć tu choćby o Wiesławie Myśliwskim, Marianie Pankowskim, Ewie Lipskiej, Andrzeju Stasiuku, Oldze Tokarczuk, Jacku Żakowskim, Przemysławie Czaplińskim czy Juriju Andruchowyczu. A także o wielkich talentach, które w Gdyni mają orędowniczkę, przykładowo: o Justynie Bargielskiej, Michale Witkowskim, Edwardzie Pasewiczu. Tyle mówią liczby i nazwiska, które ku uciesze „rosną” wprost proporcjonalnie do upływającego czasu (kolejnych edycji NLG). Teraz spójrzmy na Nagrodę przez pryzmat wydarzeń i ich ewolucji.
 
NA POCZĄTKU JEDNA Z WIELU
 
W ostatnich latach pojawiła się liczna grupa „samorządowych nagród literackich” (we Wrocławiu, Warszawie, Białymstoku), które wprowadziły sporo ożywienia w środowisku pisarzy, krytyków a także wśród czytelników faworyzujących współczesną polską literaturę. „Gdynię” powołano do życia w 2006 roku. Wszystko zaczęło się od ustanowienia nagrody jako takiej, jednak okazało się to początkiem działań na szeroką skalę. – Za nami daleka droga… ale pokonana w szybkim tempie. Słynna Nagroda Bookera przyznawana jest od pół wieku a Nagroda Goncourtów od 1903 roku. Zatem sześć lat istnienia gdyńskiego lauru to niewiele i marzy nam się jego bardzo długa i bogata historia. Jednak nie zmarnowaliśmy tego czasu, podjęliśmy wiele pomysłów, prób, działań i obecnie Nagroda Literacka Gdynia jest już rozpoznawalną i ukształtowaną marką kulturalną w kraju, która firmuje liczne inicjatywy literackie – wyjaśnia Violetta Trella, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdyni.
 
Wraz z inauguracyjną edycją NLG ruszyła żmudna praca nad zbudowaniem społeczności wokół nagrody. Dodajmy, społeczności ogólnopolskiej, ponieważ taki charakter miała nowa inicjatywa. Niezbędne były przedsięwzięcia, które zwrócą uwagę i zachęcą do udziału literatów, wydawców oraz określoną, wymagającą publiczność. Dlatego też „Gdynia” zaczęła regularnie pojawiać się na najważniejszych krajowych imprezach na rynku wydawniczym: Targi Książki w Krakowie, Międzynarodowe Targi Książki, Warszawskie Targi Książki. Najlepszym pretekstem po temu było oczywiście ogłoszenie nominacji przez Kapitułę „Gdyni”. Stało się już tradycją, iż listę nominowanych poznajemy co roku w miesiącu maju – w Warszawie.

 

MANIACY LITERATURY
 
Ważną intencją było i jest kształtowanie (w powiązaniu z NLG) postaw proczytelniczych oraz pobudzanie życia literackiego w Gdyni, a zatem przede wszystkim należało podjąć wyzwanie regularnego „przyciągania” do miasta z morza i marzeń środowiska prozaików, poetów, krytyków. W tym celu najpierw zorganizowano cykl spotkań z pisarzami nominowanymi do Gdyni, jednak w krótkim czasie pomysł ewoluował do formy pierwszego w Trójmieście cyklicznego festiwalu literackiego – „Literaturomanie”, który na stałe już wszedł do kalendarza imprez literackich w Polsce. I to lokując się w czerwcu! Zatem łamiąc dotychczasowe upodobanie umiejscowiania podobnych wydarzeń wiosną lub jesienią.
 
Owszem, takie przedsięwzięcie to nisza wnosząca wyraźnie inną specyfikę w kulturalne oblicze Gdyni czy Trójmiasta, jednak była to nisza wcześniej nie dość zagospodarowana i jej publiczność konsekwentnie się kurczyła. Dziś Gdynia próbuje, jeśli nie odwrócić, to chociaż wstrzymać ten proces. – Mówi się, że czytelnictwo wciąż spada, ale można też rzec, że by spadać, trzeba mieć z czego, a czytelnictwo już chyba nie ma z czego – gorzko żartował podczas jednej z uroczystości literackiej „Gdyni” przewodniczący Kapituły Nagrody, prof. Piotr Śliwiński. „Literaturomanie” to święto kultywujące obcowanie z książką, to przybliżanie najnowszych wydarzeń na rynku wydawniczym czy trendów w czytelnictwie, to także pomost między twórcami o odbiorcami.
 
W ramach festiwalu Gdynia jako pierwsza zorganizowała debatę jurorów kapituł czołowych polskich nagród literackich (Angelus, Nike, Europejski Poeta Wolności, NLG, Gdyńska Nagroda Dramaturgiczna) nad sensem i perspektywą ich istnienia oraz powoływania. To podczas tej imprezy Janusz Głowacki czytał premierowo fragment „Good night, Dżerzi”, książki o Jerzym Kosińskim, która wtedy nie była jeszcze skończona i nie miała nawet tytułu, a po wydaniu stała się polskim bestsellerem. To w Gdyni można wziąć udział w bezpłatnych warsztatach literackich z takimi autorami jak Mariusz Szczygieł czy Wojciech Bonowicz. Szczególnie efektowna nie tylko ze względu na treść była tegoroczna edycja „Literaturomanii”. – Postanowiliśmy jeszcze odważniej wyjść z literaturą do mieszkańców Trójmiasta. Zamierzamy wybudować na najpopularniejszym w Gdyni bulwarze spacerowym specjalną strefę kultury, która przez kilka dni będzie obfitować w wydarzenia: spotkania autorskie, warsztaty literackie, koncerty czy debaty. Nasze „Miasteczko Literackie” będzie najprawdopodobniej pierwszą tego typu inicjatywą w Polsce – zapraszał Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek. I rzeczywiście, to Gdynia jako pierwsza zbudowała na potrzeby swojego festiwalu Miasteczko Literackie z czterech ogromnych kulistych namiotów, budząc znaczące zainteresowanie nie tylko literaturomaniaków, ale też turystów polskich i zagranicznych. Trzydniowy festiwal obfitował w spotkania autorskie (Antoni Libera, Magdalena Tulli), dyskusje tematyczne (np. o fantastycznych tradycjach literackich w polskiej prozie rozmawiali: Jacek Dukaj, Wit Szostak, Łukasz Orbitowski), czy wydarzenia z pogranicza literatury i innych dziedzin sztuki, m.in. koncerty „w oparach poezji” (zespół Pustki i wiersze Gajcego czy Leśmiana), bądź debata o jakości adaptacji filmowych polskiej literatury (z udziałem Kazimierza Kutza, Michała Chacińskiego i Piotra Mareckiego). Do tego mnóstwo książek nowych i używanych do kupienia, wymiany z innymi czytelnikami, gotowych do podpisania przez ich autorów.
 
GALA – ZWIEŃCZENIE FESTIWALU
 
Punktem kulminacyjnym „Literaturomanii”, a zarazem ich puentą, po festiwalowych spotkaniach z autorami nominowanych w danym roku książek, jest zawsze Gala Finałowa NLG. To podczas tejże uroczystości rokrocznie poznajemy troje, bądź czworo laureatów „Gdyni” (zależnie czy przyznana jest specjalna „Nagroda Osobna”). To właśnie wtedy obserwuje się największe zainteresowanie dziennikarzy kulturalnych. Wydarzenie z założenia jest kameralne, niemniej dostępne dla widzów Telewizji Polskiej, która transmituje kolejne gdyńskie Gale. – Morze, książki, muzyka, dobra zupa rybna na pobliskim kutrze, zacne towarzystwo. Czego więcej chcieć od życia? – komplementował Gdynię i jej imprezy Michał Olszewski, jeden z tegorocznych prozaików nominowanych do nagrody.
 
TRWAŁE ŚLADY
 
Nagroda Literacka Gdynia powoli wkracza również na grunt wydawniczy. Pierwszym przedsięwzięciem w tym kierunku był „Dodatek Literacki Nagrody Literackiej Gdynia”. Jest to periodyk, ukazujący się dwa razy do roku w nakładzie kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy, jako bezpłatny dodatek do prasy, szeroko rozprawiający o współczesnej literaturze polskiej i zagranicznej. Jego zadaniem jest również kronikowanie wydarzeń „Gdyni”, jednak nie dominują one na łamach wydawnictwa pod redakcją Mariusza Grzebalskiego. Przede wszystkim poszukiwać tam można obserwacji i komentowania tego, co najważniejsze i najświeższe w literaturze. Ponadto próbki tych tekstów, które w Dodatku przyciągają uwagę. Regularnie pojawia się również twórczość młodych pisarzy i poetów z Trójmiasta.
 
Kolejnym krokiem „Gdyni” były wydawnictwa okazjonalne. W 2010 roku ukazała się książka „5 lat Nagrody Literackiej Gdynia”, która prezentuje przy okazji pierwszego małego jubileuszu wszystkich laureatów NLG oraz fragmenty wyróżnionych tekstów. Natomiast rok później wydano płytę DVD. Interpretacje książek, które uhonorowano Nagrodą Literacką Gdynia, to jeden z wielu ukłonów mecenasa wyróżnienia, Miasta Gdyni w kierunku „swoich” Laureatów. Z tą literaturą rokrocznie, począwszy od 2007 r., drugiej edycji Nagrody, mierzą się najwybitniejsi i najzdolniejsi polscy aktorzy, dając nam wszystkim znakomitą próbę najlepszej, polskiej, rekomendowanej przez Gdynię prozy, poezji i eseju. Wśród interpretatorów znaleźli się m.in. Anna Dymna, Piotr Adamczyk, Adam Ferency i Danuta Stenka. Te wydawnictwa, w przeciwieństwie do drukowanego masowo Dodatku Literackiego, już w fazie pomysłu uczynione zostały białymi krukami, powielonymi w liczbie kilkuset egzemplarzy.
 
LAUREAT ZAWSZE PUKA DWA RAZY
 
Jesienią NLG również nie daje o sobie zapominać. Wtedy to wyłonieni przed kilkoma miesiącami laureaci ponownie spotykają się w Gdyni z publicznością na specjalnych wieczorach autorskich. To cykl nazwany po prostu „Jesienne Spotkania z Laureatami Nagrody Literackiej Gdynia”. Dla niektórych pisarzy było to wydarzenie bardziej niż szczególne. Najlepszym dowodem jest, nieżyjący już niestety, prof. Marian Pankowski. Gdy w czerwcu 2008 roku przyznano mu nagrodę w kategorii proza nie mógł przybyć na uroczystość z Brukseli. W liście do Gdyni pisarz żyjący na emigracji od 65 lat pisał smutno, ale i z nadzieją: Żal mi, że mnie tam nie będzie… Jeszcze nie widziałem naszego morza. Losy wojenne pchnęły mnie, via Auszwic, Gross Rosen i Bergen Belsen do Belgii… Pierwsze morze ujrzałem w Ostendzie. Postaram się, jeszcze w tym życiu, poznać nasz Bałtyk i miasto, które tak życzliwie odniosło się do moich Aniołów. Wspomniane Anioły to oczywiście nawiązanie do „Ostatniego zlotu aniołów” nagrodzonego właśnie w Gdyni. Już w listopadzie tamtego roku marzenie się spełniło. Po raz pierwszy w życiu Pan Profesor, człowiek starszy od Gdyni, mógł zobaczyć polskie morze. Stało się to w Orłowie. Marian Pankowski odwdzięczył się z nawiązką. Spotkanie z publicznością z pewnością należało do jednych z najdłuższych i najciekawszych w historii. Laureat „Gdyni”, w wieku blisko 90 lat, czarował publiczność swoimi opowieściami oraz zanikającą przedwojenną polszczyzną do późna w nocy i wydawało się, że może tak do świtu. Dla uczestników tego wieczoru autorskiego to niezapomniane przeżycie.
 
WALKA O CZYTELNIKA
 
Może to zabrzmi nieskromnie, ale sześć lat istnienia Nagrody Literackiej Gdynia przyniosło  sporo dobrego. W tym czasie powstała grupa, z roku na rok coraz bardziej liczebna, która broni dobrego imienia polskiej literatury oraz walczy o czytelnika. W tej grupie są nie tylko gdynianie, ale też gdyńscy nominowani, laureaci i członkowie Kapituły. – Wszyscy, którzy uczestniczyli w wydarzeniach towarzyszących Nagrodzie Literackiej Gdynia mogli poczuć to samo –  Gdynia to miejsce dobre dla literatury, sprzyjające spotkaniom i dyskusjom. Tutaj literatura jest naprawdę ważna – podkreślał jeden z gości tegorocznych „Literaturomanii” Justyna Sobolewska, krytyk literacki i dziennikarka Tygodnika „Polityka”.
 
Środowisko literackie, przynajmniej znaczna jego część, bardzo sprzyja Gdyni. Kolejny etap to zbudowanie z jego pomocą możliwie licznej i aktywnej publiczności. Dopowiadając do słów Justyny Sobolewskiej – „Literatura jest naprawdę ważna, ale najważniejszy jest jej czytelnik”.

 

Cyprian Maciejewski


Copyright: MBP Gdynia

projekt: Ambermedia